Stalking vs prawo.

May 14, 2010 – 1:13 am dodał: Arvind Juneja

od przeszło roku walczymy z “cyberstalkingiem”… nie powiem, nie jest lekko i nadal nie widać końca. Wprowadziliśmy mechanizmy (nie powiem jakie, z oczywistych powodów), wyczuliliśmy się na różne formy tworzonych treści i generalnie nie wiele się zmienia… Cała historia Pana Adama była dziś świetnie przedstawiona w Dużym Formacie (Gazeta Wyborcza), nawet podesłał mi ktoś link do skanów . Nie będę się więc na niej skupiał. Chciałym jednak nawiązać do słów które mi zacytowano – choć nie brzmiały dokładnie tak ale to taki tam szczegół.

Mianowicie, w zacytowanym w artykule fragmencie zasugerowałem, że sąd powinien zabronić takim osobom (tym które kogoś stalkują) dostępu do internetu. Miałem tu oczywiście na myśli sądowy zakaz dostępu do usług internetowych danego serwisu. Piszę o tym, bo brzmi to strasznie dziwnie, niepoważnie wręcz. Przecież nikt nikomu nie zabroni tego by nie korzystał z jakiegoś serwisu. No to jest oczywiste i …. i właśnie dlatego chciałbym taki zakaz… już tłumaczę dlaczego.

W tej chwili można powiedzieć że powyższy przypadek choć na goldenie raptem ponad rok to ogólnie trwa 5 lat. Mimo tego i całej masy materiałów dowodowych które pojawiają się każdego dnia gdyż Pani Marta Popiel nie próżnuje i kiedy może to zatruwa życie Panu Adamowi – sprawa nie została rozwiązana. Słyszałem nawet tekst “nic z tego bo brak dowodów”…. Co więcej, nawet policja mówi że to raptem “wykroczenie” a nie przestępstwo….

A wiecie co jest przestępstwem? Nie jestem prawnikiem ale z tego co wiem to złamanie zakazu sądowego JEST bezsprzecznym złamaniem prawa.. Stąd moja teoria że powinno się wprowadzić sądowy zakaz dostępu do usług świadczonych przez wybrane – związane z daną sprawą – firmy. Po to by został on złamany i stał się 100% wyrokiem.

KrakSpot.tv – kradzież tożsamości..

February 17, 2010 – 12:01 pm dodał: Arvind Juneja

smutne ale prawdziwe.. dopóki karać będą tych których najłatwiej – a nie tych którzy faktycznie zawinili – problem będzie narastał.

Facebook Now! – przemyślenia.

January 13, 2010 – 1:05 am dodał: Arvind Juneja

Na starcie chciałbym zaznaczyć jedną rzecz, a raczej zaprzeczyć tezie postawionej przez jednego z przedstawicieli organizatora imprezy a tym samym jednego z przedstawicieli firmy która “przejęła” Facebooka. Pan ten w obecności swojego “klienta życia” stwierdził że: “w tematach Social Media jesteśmy głupi“.

W związku z tym abyście się nie martwili że czytacie przemyślenia kogoś kto jest głupi w tych tematach informuję że ten Pan skłamał bądź przez “jesteśMY” miał na myśli inną grupę niż “ogół”… inną, np. jakąś firmę..no w każdym razie ja głupi nie jestem ;) poważnie ;)

A teraz do samej konferencji.

Część pierwsza – Konferencja prasowa.

No tu było dość ciężko. Po pierwszym szybkim rozeznaniu chciałem się załamać i w ogóle olać tę konferencję ale byłem wytrzymały. Choć z początku szło topornie to później zacząłem widzieć światełko nadziei…i udało mi się wyjechać z podwórka. Drogi całe szczęście odśnieżone więc dojechałem całkiem przyjemnie a za 7h parkingu w złotych naliczyli mnie jedynie 31 złotych…

Część druga – Case Studies.

Formaty reklamowe na Facebook’u. W skrócie Mark Cowan zaprezentował nam w jaki sposób można się reklamować/promować na Facebook’u. Były też case’y z różnych rynków (Papa Jones Pizza, Starbucks, McDonalds – whoopera to mają w Burger kingu, dla tych co nie wiedzą…) i dużo fajnych prawdziwych słów na temat social media. Były też dreszcze na plecach gdy słuchałem o kolejnej prawdziwie społecznej REakcji firmy która to zadała na facebooku pytanie “Co byś zrobił gdybyś przez jeden dzień rządził światem”, jeden z użytkowników napisał że “dałby całemu swojemu miasteczku darmowe lody”. Firma po przeczytaniu tego  załadowała ciężarówkę lodów, zawiozła do tego miasteczka i rozdała lody za darmo :) No akcja lodzio-miodzio że tak powiem. Zawsze w takich sytuacjach przypomina mi się case z Tigerem Woodsem.

Pojawiło się jednak zdanie które choć przemawia na plus w sensie “ruchu” na Facebooku to w sensie “wartości” w kontekście “relacji produkt/marka/firma – użytkownik/klient” jest dość przerażające. Przytoczę tyle ile pamiętam. Mark zaczął opowiadać o tym że po wykonaniu jakiejś akcji na FB związanej z reklamą u naszych znajomych pod reklamą pojawi się informacja o naszej akcji. Czyli jak jest reklama w formie ankiety i ja sobie kliknę jedną z odpowiedzi to mój znajomy zobaczy tę samą ankietę a pod nią “arvind wziął udział w tej ankiecie”.  Jeśli pojawi się reklama filmu hmm Sherlock Holems z pytaniem “czy pójdziesz na ten film” a ja kliknę “TAK” to moi znajomi pod pytaniem zobaczą “arvind pójdzie na ten film”. I tu pada następująca myśl :

“so when my friend sees that I clicked he also clicks the poll because “hey, my friend is doing it, I will do it too, I mean, he must know what he’s doing”"

Nie wiem czy wszyscy zrozumieli to zdanie i nie wiem czy czegoś nie przekręciłem. Jest to zdanie które od IT Undeground 2009 istnieje w mojej głowie i troszkę mnie preraża. Ten człowiek faktycznie rozpropagował informację dalej – i pewnie jego znajomi również – ale czy to aby miało jakąś większą wartość dla reklamodawcy jeśli dla niego to był “automat” z którego nic nie wynika? To jak z informacjami podczas instalacji programu, wszyscy klikają next next next aż jest – albo i nie bo czegoś nie zaakceptowali – z tego jakiś konkretny efekt. Tyle że tu efektem jest… przekazanie instalki dalej. Taki content blindnesscałe szczęście w późniejszej części konferencji padło ważne zdanie które ten problem rozwiązuje. Ale o tym za chwilę.

Co więcej pojawia się tu kwestia tzw. “trust exploiting”. Czyli wykorzystywania odruchów pozbawionych instynktu obronnego użytkowników do tego by im coś wcisnąć bądź by coś z nich wyciągnąć. Ten temat jest jednak długi a ja chcę … napisać krótką relację… no dobra, może nie tyle krótką co “nie za długą” :) o tym więc kiedy indziej ale dla zainteresowanych film :

Case : LEDerzy Ewolucji. To już było. Żaden głęboki wniosek mi się nie nasuwa zważywszy że obserwowałem tę kampanię.

Case : “Cele, nie marzenia” -  cel zrealizowany przez X-Trade Brokers (case study). Ci co czytali moje blipnięcia podczas konferencji wiedzą że miałem niezły ubaw. Wnioski jednak nasunęły się gdy wyszedłem z niej i spotkałem Kamila Dmowskiego (Heureka) który bardzo słusznie zaznaczył że ten człowiek nie był specem od social media, nie był też pracownikiem agencji mediowej. Był to klient. A więc osoba która jeszcze niedawno powinna tylko obserwować kampanię i cieszyć się z efektów. Ten klient doznał czegoś cudnego. Poznał piękną stronę pracy z mediami społecznymi. Poznanie tej strony pozwoliło mu wyciągnąć dość ważne wnioski takie jak :

  • Podejdź do tematu po ludzku.
  • Społeczność nie śpi, tu się pracuje również w nocy.
  • Tym samym, musisz dać siebie by akcje w społecznościach były autentycznie społeczne.

Przypomniałem sobie swoje pierwsze kroki w mediach społecznych, swoje pierwsze zachwyty, zdziwienia i sukcesy i stwierdziłem że jego reakcje, sposób w jaki to mówił był “uzasadniony”… tyle że może nie koniecznie w tej sytuacji kiedy przekazywał swoje przemyślenia innym :) Tak czy inaczej gratuluję odwagi i pierwszych sukcesów w mediach społecznych.

Case : Kumpel z przeszłości. W tym przypadku było już tyle powiedziane i na konferencji i w sieci że ciężko coś dodać. Mnie jedynie rażą niektóre wg. mnie zbędne dodatki takie jak urywek z wojny gdzie ktoś nagrywa rozmawiających niemców przy pomocy iphone’a… ale dla zainteresowanych :

I żeby nie było tylko kolorowo : http://blip.pl/s/33406231

Case : Tradycyjne Wigilijne Jajeczko, czyli Allegro na Święta. Może to głupio zabrzmi ale choć wtedy sądziłem że było ok to teraz śmiem wątpić bo… nic nie pamiętam z tej prezentacji.. przykro mi.

Case : Czy na Facebooku są pieniądze? Temat dość często poruszany na wszelakich konferencjach. Wirtualna waluta i jej sprzedaż za prawdziwe pieniądze. Zdziwiłem się tylko że zabrakło hasła “eurogąbki” :)

——————————————————————————————–

A teraz esencja. Tak by się zdawało. Panel dyskusyjny.

Nie wiem jaki był zamysł panelu. Wyszło z niego jednak coś bardzo ważnego – poza tym bardzo krzywdzącym stwierdzeniu o którym pisałem na początku. Michał Brański – który jak mi się zdaje był bardzo zasmucony całą konferencją – powiedział że podejście które zostało zaprezentowane – m.in. przez przedstawiciela Arbo – wygląda tak jakbyśmy się onanizowali nad jakimiś fajerwerkami a tu zupełnie nie o to chodzi. Chodzi o długofalowe ciężkie działania działające na odbiorcę. O to by nasza marka/firma/produkt weszła w interakcję długofalową – nie gra, quiz czy cokolwiek innego – dzięki czemu będzie z klientem w jego życiu nawet gdy nie będzie miał produktu samego w sobie przy sobie. Mogłem coś przekręcić ale mam nadzieję że sens rozumiecie.  Jako przykład Michał pokazał dwie “literki z magnesem na lodówkę” którymi bawi się jego dziecko. Te literki sprawiły że marka której dotąd nie lubił stała się bliższa jego życia. To prosty przykład ale dobitnie pokazujący że trzeba sięgać troszkę dalej, do serc odbiorców.

Media społeczne dają nam wszystkim niesamowitą możliwość komunikacji z ludźmi do których nie mieliśmy dotąd “dostępu”. Dzięki social media nasi klienci, odbiorcy, są na wyciągnięcie ręki. Problem w tym że kiedy jakaś firma wyciągnie rękę do takiego użytkownika, ściska jego dłoń, ładnie się uśmiecha i idzie dalej do następnego, by podać mu dłoń. I na tym się kończy. Był uśmiech, był ludzki gest, może jak to ktoś z jakiejś konkretnej subkultury to zamiast uścisku można przybić piątkę, albo żółwika trzasnąć…

a potem nie podchodzą drugi raz, nie dzwonią gdy mnie nie ma spytać co tam u mnie, nie próbują zacieśniać relacji…

a szkoda. Podsumowując, smutna była ta konferencja – dwie osoby mnie olały, jednej już to powiedziałem a Michałowi mówię teraz, następnym razem jak coś małego z ciemnymi włosami będzie mówiło “cześć” to możesz śmiało odpowiedzieć :)

Szkolenie dla Community Managerów.

December 7, 2009 – 3:45 pm dodał: Arvind Juneja

Jgroup_33910_c26bd8_hugeedną z największych wartości jaką posiadamy w dzisiejszych czasach jest czas. Czasu się nie da odzyskać, czasu się nie da cofnąć. Jest to jeden z powodów dla których moja ścieżka edukacyjna potoczyła się tak a nie inaczej. Nie wchodząc w szczegóły samej oferty uczelni wyższych które są na rynku - Informatyka Społeczna, Psychologia Internetu itp. – bardzo zawsze ceniłem sobie szkolenia wszelkiego rodzaju i na każdy temat. Gdzie mogłem tam się wkręciłem. Uwielbiam szkolenia z prostej przyczyny. Wiedza w pigułce to jest to czego mi było zawsze trzeba i czego nigdy nie było za wiele. Widziałem już naprawdę dużo szkoleń, jedne bardziej inne mniej merytoryczne. Byłem na szkoleniach gdzie ludzie przychodzili po to by mieć dzień wolny od pracy i byłem na takich gdzie głowy parowały – pozdrawiam firmę PMC Sp. z o.o.

Wracając jednak do naszej tematyki to z zakresu zarządzania społecznościami, e-PR’u, Social Media itp. zbyt wielkiego wyboru szkoleń nie ma. Przeglądając ostatni case w którym Coca-Cola stworzyła ambasadorów “największych – wg. mnie – wartości”  marki w mediach społecznych przypomniałem sobie że dokładnie o takim kroku z ich strony pisałem rok temu..skoro więc moje “przemyślenia” później mają odzwierciedlenie w tym co robią takie firmy jak moje ulubione CC to postanowiłem sam przygotować takie szkolenie. Mam nadzieję do końca stycznia mieć pełen plan, materiały itp. Aby jednak bardziej je dostosować do Waszych potrzeb chciałbym abyście w komentarzach napisali czego chcielibyście się dowiedzieć najbardziej, jakie tematy i zagadnienia z pracy w społecznościach męczą Was najbardziej…. no i wszystko inne co przychodzi Wam do głowy.

Szkolenie główne będzie skierowane dla Community Managerów, w planach mam również szkolenie dla pozostałych osób związanych z social media. Zakres materiału podobny jednak trochę inne podejście.

InternetBeta 2009

September 28, 2009 – 2:14 am dodał: Arvind Juneja

ib2009

23-25 października września odbyła się konferencja InternetBeta 2009 na którą zostałem zaproszony jako prelegent. Temat jaki zaproponowałem to Aspołeczne web 2.0, czyli jak łatwo można zmarnować potencjał social media”. InternetBeta 2009 to chyba najlepiej zorganizowana tego typu konferencja w jakiej było mi dane uczestniczyć. W wolnym czasie postaram się napisać więcej a w skrócie moja prelekcja dotyczyła tego że….

Social Media niosą ze sobą ogromny potencjał który można wykorzystać ale którego… nie wykorzystujemy. Jako platformę na której najlepiej widać różne stopnie wykorzystania potencjału wybrałem serwis Blip.pl który jest wg. mnie liderem wśród microbloggów w Polsce.  Później wspominałem jeszcze o tym jak bycie w mafii ułatwia życie wśród klientów i o tym że trzeba wyjść do ludzi, słuchać ludzi, wyciągać wnioski i wrócić do ludzi….

to tak w skrócie…

Edit. Po czasie na prośbę kilku osób zdecydowałem się opublikować tę brzydką prezentację. Przepraszam

Adam Klimowski – Community Manager Blip.pl

July 3, 2009 – 6:02 pm dodał: Arvind Juneja

Arvind Juneja: Blip.pl to największy jeden z największych polskich serwisów microbloggingowych. Blip jest narzędziem które powinien znać każdy Community Manager… Dziś jednak nie chcę opisywać samego narzędzia a przedstawić Wam Adama. Dziś mija rok odkąd Adam Klimowski rozpoczął współpracę z właścicielami serwisu. Zapraszam do czytania a potem na bliploga Adama. Ze swojej strony dodam jeszcze że poniższa historia pokazuje jak ważne jest aby Community Managera wybierać spośród własnej społeczności… trzeba się tylko rozejrzeć, na pewno gdzieś czeka na Wasz ruch…

Adam Klimowski: Mija właśnie rok od chwili, gdy zrobiłem pierwszy krok do zdobycia posady community managera. Założyłem grupę Blipa na GoldenLine.

Adam KlimowskiOczywiście wtedy, na godzinę przed końcem dnia, nie wiedziałem jeszcze, jaki skutek będzie miała moja chęć zebrania w jedno miejsce tych użytkowników GL, którzy korzystają z Blipa. Ustawiłem logo, zaprosiłem znajomych i poszedłem spać z nadzieją, że przyjdzie choć kilkadziesiąt osób. Przyszły :)

Grupa zaczęła się rozkręcać – pojawiały się nowe wątki, nowe osoby (moja skrzynka na GL w końcu przestała świecić pustkami)… 4 listopada moja grupa została opisana na bliplogu, co wywołało nowy napływ userów.

19 listopada odezwał się do mnie Marcin Jagodziński, twórca Blipa. Zaproponował mi stanowisko community managera Blipa.

Decydującym czynnikiem (przyznał to potem w rozmowie, którą odbyliśmy 5 dni później) okazała się być moja aktywność na GL. Uzgodniliśmy warunki współpracy, dostałem loginy i hasła do bliploga, a 1 grudnia Marcin ogłosił moje istnienie:

Społeczność blipowa tak urosła, że przyda jej się opiekun, osoba, do której można zwrócić się z propozycjami, pomysłami i która będzie animować rozmaite inicjatywy, jakie rodzą się wśród blipujących. Dlatego postanowiliśmy stworzyć taką funkcję i powierzyć ją Adamowi Klimowskiemu. Czym będzie się Adam zajmował? Nie określiliśmy tego ściśle. Na pewno będzie współredagował tego bloga. Na pewno będzie pomagał w propagowaniu waszych pomysłów. Jeśli chcecie, żeby na blogu pojawiła się informacja o imprezie, na której spotykają się blipujący (a imprezy z cyklu “blipiwo” odbywaja się chyba już w każdym tygodniu); jeśli napisaliście ciekawy tutorial do Blipa na blogu, czy inny wpis jemu poświęcony; wreszcie, jeśli stworzyliście aplikację opartą o nasze API: napiszcie do Adama (…). Prosiłbym tylko o niewysyłanie Adamowi zgłoszeń błędów, propozycji nowych funkcjonalności: tutaj opiekun społeczności niewiele może pomóc.

Blip jest specyficzną społecznością, w której wszystko dzieje się znacznie szybciej niż na forach czy w portalach społecznościowych. Dotyczy to przede wszystkim przepływu informacji, co można było znakomicie śledzić w ostatni wtorkowy wieczór, kiedy to koło 22:00 awaria transformatora pozbawiła na prawie 2 godziny prądu Gocław i Saską Kępę. Blipowicze z tych dzielnic od razu przeszli na smsy i mobilny internet, na bieżąco meldując o “stratach” i momencie powrotu do normalności.

Użytkownicy Blipa mogą śledzić wiadomości na 2 sposoby: przez innych użytkowników (zwanych obserwowanymi) lub tagi, które są “małymi forami dyskusyjnymi”, gromadzącymi ludzi o podobnych zainteresowaniach (#f1, #warszawa, #bieganie, #goldenline – listę najpopularniejszych znajdziecie w blip wiki). Podobnie jak na zwykłych forach, i tam nie brak spamerów, choć nie specjalizują się w viagrze i nigeryjskich przekrętach ;) Nasi spamerzy to przeważnie mniej lub bardziej znane firmy, którym wydaje się, że na Blipie wystarczy podpiąć się pod popularny tag, by przyciągnąć klientów.

Każdy user, który uzna, że inny user nie powinien mu zaśmiecać kokpitu (czytaj: nie chce otrzymywać wiadomości, które on publikuje na Blipie), może go zignorować. Dzięki tej funkcji nie jestem zobowiązany do dyscyplinowania użytkowników – blipowicze robią to na bieżąco :)

Co należy zatem do moich obowiązków? Przede wszystkim prowadzenie bloga serwisu Blip: co tydzień staram się na nim umieszczać notkę (z cyklu newsy z bliposfery), w której piszę o wszystkim co związane z Blipem – nowych aplikacjach, wpisach na blogach, artykułach prasowych, konferencjach i spotkaniach… Część informacji podrzucają mi blipowicze, a resztę zbieram sam. Niektóre z nich przenikają potem do innych mediów, np. informacja o wspólnej akcji blipowiczów i joggerowców, mającej na celu oddawanie krwi.

Innym przyjemnym zajęciem jest organizacja konkursów: największym jak dotąd był Pokablipa, w którym za publikację na własnej stronie poniższego screencastu można było wygrać koszulkę. Możecie sobie wyobrazić, ile dotarło do mnie wtedy maili :)

Coś jeszcze? Czytam to, co piszą do mnie blipowicze, i staram się im pomagać. W większości przypadków radzą sobie jednak sami. Zaradni ludzie :)

O książce i trudnych chwilach słów kilka…

June 1, 2009 – 11:52 pm dodał: Arvind Juneja

Chwilę to trwało ale w końcu się udało. Koniec maja przyniósł mi dwa media którymi chciałbym się z Wami podzielić.

Dzięki uprzejmości Maćka Budzicha z Mediafun.pl nagranie z 34 Auli z mojego “przedstawienia” (^^) zatytułowanego “Jak przetrwać trudne chwile w pracy z internetowymi społecznościami”.

Drugi temat równie przyjemny. Otóż po bardzo długim czasie moja książeczka trafiła do sprzedaży. Książka Serwisy społecznościowe. Budowa, administracja i moderacjato książka która krok po kroku pomoże Wam wybrać technologię do Waszego serwisu (z dostępnych open source’owych systemów) a następnie skonfigurować i…… poprowadzić ;) O ile tę część przed kropkami napisał Paweł Frankowski znany już ze swoich świetnych pozycji dotyczących cms’u Joomla o tyle tę “po” napisałem ja.

Rozdział “Odnajdź w sobie moderatora” to wiedza w pigułce dotycząca moderacji i komunikacji z użytkownikami. Myślę że każdy kto dopiero zaczyna swoją przygodę – jak i Ci którzy już coś wiedzą – znajdą tam coś wartościowego dla siebie co będą mogli od razu wykorzystać w praktyce. Ciężko mi oceniać ale w związku z tym że w przeciągu chyba 2 tygodni od wydania ksiażka trafiłą na 5 miejsce listy bestsellerów Helionu myślę że warto się pokusić i zerknąć ;)

Zaznaczam też że jest to dla mnie pierwsza tego typu publikacja. Oznacza to że bardzo ważne jest dla mnei co sądzicie o tym co napisałem, jak napisałem i co Wam się udało z tym zrobić. Dzięki temu będę wiedział co poprawić i w jakim kierunku iść w następnej już układanej w mojej głowie książce która będzie się skupiała w całości na tym na czym polega moja praca.

Aula Polska

March 25, 2009 – 2:43 am dodał: Arvind Juneja

Aula Polska logo 26 Marca (czwartek) o godz. 19:00 odbędzie 34 spotkanie z cyklu Aula Polska . Informuję Was o tym ponieważ dziś zostałem dopisany do agendy :) Tematem wystąpienia brzmi “Jak przetrwać trudne chwile w pracy z internetowymi społecznościami“. Wystąpienie będzie trwało 5 minut + 5 minut na pytania. PRezentacji raczej się nie spodziewajcie…
Przydatne linki:

Do zobaczenia :)

———————– Update :)

Dziękuję wszystkim przybyłym, wszystkim oglądającym transmisję online i organizatorom za miłe przyjęcie i ciepłe słowa po “przedstawieniu” :)

W razie gdyby ktoś miał jakieś pytania to zapraszam do komentarzy, postaram się odpowiedzieć :)

Aula Polska, Arvind Juneja

The One with All the Hate….

March 2, 2009 – 11:21 pm dodał: Arvind Juneja

ok, so first of all I would like to apologize everyone for such a long silence on this blog.. the reason of it is pretty hmm silly I would say.. and it goes pretty much like this.. I wanted to make my blog a good source of knowledge and to sound smart while doing it and I was wondering how to do that. OK, you can stop laughing now, let me explain you what I mean. When I started this blog I wanted to write about how my work looks like, share my experience, show you the world of community management. Then I got this message that I should do my blog more pro, more “article” like than “blog” like and I fell for that… eh yeah, I know…

so anyway, that’s finished. No more trying to make this blog something it’s not. Blogging is blogging, nothing more, nothing less.

HATE!!!!

so today I want to share with you one of the most exciting part of every community managers job. Dealing with Hate. We all know that part of CM work is moderation and communication so basically trying to make sure that everyone in the community will follow the rules… and that means that sometimes we have to talk to people who are not really cool with our ToS, Rules etc. Let’s be honest, people don’t like to be told that they are doing something against some “rules”. And then the “hate” shows up.

What is hate? In case of this “post” I understand hate as a feeling that shows the community manager that something wasn’t explained in a good way so our user is confused and he’s not sure how should he respond. The easiest way – the one controlled by emotions – is to flame the CM. How can you flame the CM? By calling him names, by trying publicly to show how f**** up he is, by being rude, by deleting your acc and asking others to do so, by calling him on his priv cellphone, sending anonymous letters with “I’ll kill you” message in them… there is a lot of ways to flame, but hey! i don’t want to give you any stupid ideas… so let’s go on.

What is hate again? Let’s focus on understanding HATE as a sign. Sign of misunderstanding. In case of dealing with hate I like to generalize – which I hate to do in every other case. I generalize by stating that every single person on this planet is a good person inside. Really. I mean we are all here to live, we have different visions, different ways of expressing our feelings, different everything. But deep inside we are all good people. In some cases deep deep deep deep down but still…

Assuming that everyone is a good person when someone says “I hate you u !@*$!)@$*!@)# CM” I think “oh gosh, I made him feel like crap and now he’s confused and not sure how to act so he’s saying all these bad words“… then – depending on what he said of course, I’m not an idiot – I’m trying to find where did I go wrong? – communication always goes 2 ways – and I’m thinking how can I fix this, how can I tell him that I’m sorry that he feels this way and that if we talked more then we could probably find a way of understanding…

OK so I think I told you pretty much what I think, now let’s make sure you’ll understand it right so you won’t hate me.
Case Studies : The one with the Spam.

Scenario: A new user finds out that our community is a very cool place where more than 460 000 people  – yeah, GoldenLine is that BIG – with full name and surname interested in self development, business, career etc with average age of 30, sharing their experiences, gaining some new, meeting new people, networking. So he thinks – hey! this is the coolest place ever to tell people about my business, I shall go and spam so they’ll now about me.

And there he goes, he names himself as “Axel F.” and starts to send random people mails with link to his website. Let’s say he sent like 347 priv messages and about 200 forum topics on random groups – not connected with the kind of business he has (example: Topic about Cars on the forum about Healthy food).

And BAM! Someone reports him, I get his ID, home address, size of his shoe… OK, I went too far. Let’s just say I get the link to his profile and his topics. Let’s say I won’t delete him – as I should, I mean the guy is a bad-ass, he broke like dozens of rules we have – I will just delete the spam and send him a mail with the info that he shouldn’t do that as it’s against the rules. What will happen next? He will go mad! – of course we assume he will, maybe he won’t but let’s think about first option for sake of this case – he will say that he didn’t do anything wrong, he just tried to advertise, call you names etc. Now from my observations of flames I know that a lot of people will try to explain him that he broke the rules, and he shouldn’t have done it etc. and just try to explain their selves. That would probably work but “probably” is not good enough if you want to be good in what you’re doing….

In this case someone came to your community assuming that this community is great. You know that and you should use that knowledge as this small tiny thing is something you both believe in so you can use it to get his trust. So what you should do is firstly feel sorry that you made him feel this way. Then you should feel like he’s a baby and you’re hmmm some more mature person :) Then you should tell him – and mean it – that you understand what he tried to do but also you’re here long enough to know that this place is sooooo coool – your common ground – because people didn’t do what he wanted the way he did, if they did this place would be crap and no one would get any value from that. Simple as it is. And what’s more not even for a sec in this response of yours you didn’t judge the spammer directly. You just showed him that his actions were not good even if he had good intentions. So in the end he will probably feel like a crap but in the way that will let you sleep well. And that my friend is what I call professionality.

:)

Socialize your brand!

January 19, 2009 – 2:04 pm dodał: Arvind Juneja

So you have a product. Product is a dead thing. So you have customers, customers are people, people are alive. Dead, alive.  Something doesn’t fit here right? I mean, I’m not going to judge but talking to death things isn’t really what normal people do… so how can you communicate without a dialogue?

Imagine your favourite product, brand, something that makes you feel “nice” when you have it or even think about it – just to make it easier for us don’t think about sex ok? – in my case this brand/product would be Coca-Cola drink. Coca-Cola has a very very well developed brand that makes people think about friendship, good times, fun and joy. When I think Coca-Cola I think of something that makes my day. You know who also makes my day? People I care about. So wouldn’t it be cool if coca-cola was a person? Someone you could talk to, hang with and have fun? Probably, thing is Coca-Cola is strong enough to NOT to use social media. Are you?

Bring it to life.

So you have a product, let’s say a deodorant. How often do you feel like talking to your cosmetics? Wait, let me guess… never? So how can you bring such product, or it’s brand to life? Easy. Here’s the case:

AXE . In Poland AXE started a campaign under “AXE Jet brand where imaginary Airlines provided a special services during the flight … services like pillow fight of stewardess etc. And here is the catch, they created Stewardessa Sara on one of the most popular polish community websites.  See what they did right here? They added a character to the brand. 

fotka

Make it social.

Aim of this campaign was to make “male part” of the community believe in existence of AXE Jet Airlines. Fotka.pl has ~8mln users (2,5 mln of active male profiles).  So the target was pretty big. Whole campaign took 2 weeks. During that time users could invite Sara to their contacts, message her etc. sometimes she even replied! And they did, they asked her questions like

“how did you make your profile look so cool”
“hey, where does such a nice girl live? I’m from *****”

and about 2,5mln of other priv messages… during those 2 weeks profile of Stewardessa Sara was displayed 3 189 277 times,  link in her profile directing to AXE website was opened 33 499 times and during those 2 weeks campaign “touched” 1 801 576 unique users.  How cool is that?!

This shows us that being near to the customer doesn’t mean that you need to create portable versions of your products so they could keep you in their pockets. It means you should be there for them. Like a friend.

So do it, go and socialize your brand.
let me know when you do it :)
let me know if you need a help with it too :)